Karol Wojtyła na Studzionkach

Karol Wojtyła na Studzionkach?

Owszem, to nie pomyłka!

Ks. Karol Wojtyła na wycieczce w górach

Papież znany był ze swego zamiłowania do gór. Ksiądz Wojtyła Gorce lubił i dobrze znał, będąc jeszcze uczniem gimnazjum wielokrotnie po nich wędrował. Później, gdy miał już o wiele więcej zajęć, również często zaglądał w te strony. Często gdy nie miał czasu na dłuższy wypoczynek udawał się na krótko w Beskid Wyspowy lub właśnie w Gorce. Wiadomo na przykład, że w samym roku 1954r. ks. Wojtyła kilkakrotnie przechodził przez Gorce. Bywał również i w Ochotnicy. W styczniu 1955 roku, w czasie przerwy semestralnej, przebywał tu na nartach wraz z grupą młodzieży. Mieszkał wówczas w przysiółku Skałka, u gospodarza o nazwisku Janczura. W 1972 roku odwiedzał znajomych na os. Polisiówka. Bywał także na dawnej plebanii i oczywiście w kościele.

Papież znał więc Ochotnicę, a i Gorce kochał. Dał temu wyraz na audiencji 13 grudnia 2001 r., kiedy to powiedział do proboszcza wsi Ochotnica Dolna: „Ja tam u was byłem”, a 12 grudnia 2003r., podczas pielgrzymki do Ojczyzny powiedział: „Gorce bardzo kochałem, a na Lubaniu wiele razy byłem”.

Podczas swych licznych wędrówek Karol Wojtyła bywał i na Studzionkach, leżących przecież na trasie jednego z najważniejszych szlaków gorczańskich. Wiemy, że na pewno nocował na Studzionkach przynajmniej raz, podczas swego pobytu w Ochotnicy w styczniu 1955. Wówczas to wybrał się ks. Karol wraz z grupą studentów na nartach na Lubań. Ponieważ odcinek był długi i trudny, musieli zatrzymać się gdzieś na noc i w efekcie przenocowali właśnie na Studzionkach.

Jednak prócz wspomnianych już pobytów Karol Wojtyła musiał bywać na Studzionkach jeszcze wiele więcej razy, bowiem w następnych latach często przyjeżdżał w Gorce. Szedł jednak w sposób dyskretny, najczęściej jako nierozpoznany turysta, i nie zawsze zauważony przez ludzi.

Z jednym z pobytów przyszłego papieża na Studzionkach wiąże się ciekawa historia. Otóż podczas pielgrzymki do Polski i pobytu na Podhalu w 1997r. Ojciec Święty poprosił, by helikopter którym wracał z Zakopanego do Krakowa zboczył na moment z kursu i przeleciał nad Pieninami i Gorcami. Papież, słynący z fenomenalnej wprost pamięci, nie miał trudności z przypomnieniem sobie nazw miejscowości, nad którymi przelatywał. Gdy śmigłowiec przelatywał nad Studzionkami, Jan Paweł II miał opowiedzieć towarzyszącym mu na pokładzie osobom pewne ciekawe zdarzenie, które spotkało go właśnie na Studzionkach.

Podobno za swych młodych lat przyszły papież wybrał się z grupą znajomych na letnią wędrówkę po Gorcach. Namioty wówczas były niedostępnym rarytasem, na szlaku nocował się w każdorazowo wznoszonych szałasach. Pewnego dnia nocleg wypadł im na Studzionkach. Przyszły papież udał się więc do jednego ze studzieńskich gazdów, aby poprosić go o pożyczenie siekierki, którą mogliby naciąć gałęzi potrzebnych do rozniecenia ogniska i zbudowania szałasu na nocleg. Jednak zapytany gazda miał odrzec:

„Jo Wom ciupaski ni dom, bo dziśok niedziela i ciupać nie beecie”.

Wrócili więc do obozowiska z niczym, zaś pobożność prostych Studzieńczan zapadła głęboko w serce przyszłemu papieżowi…

Taką to przygodę z lat młodości miał głośno wspominać Karol Wojtyła, wówczas już Jan Paweł II, kiedy wiele lat później przelatywał nad Studzionkami.

(Powyższą historia została mi przekazana przez słynnego krakowskiego dziennikarza Zbigniewa Święcha, korespondującego z papieżem i zaprzyjaźnionego z watykańską kancelarią papieską. Sam Zbigniew Święch wielokrotnie na Studzionkach bywał, tutaj też powstała część jego książek.)

Wojciech Mulet

Autor: Wojtek Mulet