Dawid Golik

Ochotnicki wrzesień..

Kampania wrześniowa w Ochotnicy

Umocnienia w rejonie Ochotnicy - wrzesień 1939 r.

W lipcu 1939 r., na dwa miesiące przed niemiecką napaścią, postanowiono utworzyć Armię „Karpaty” pod dowództwem gen. dyw. Kazimierza Fabrycego, która to bardzo szczupłymi siłami miała osłaniać granicę południową II RP od strony Słowacji i Węgier. Wtedy też zdecydowano, że na terenie Gorców oraz Pienin do obrony przygotowywać się będzie Oddział Wydzielony „Roman” kpt. Romana Wróblewskiego, wchodzący w skład 2 Brygady Górskiej płk Aleksandra Stawarza. Miał on działać na bezpośrednim styku z Armią „Kraków”, a jego zadaniem było dozorowanie granicy polsko-słowackiej od Czorsztyna do Szczawnicy, a następnie opóźnianie nieprzyjaciela po osi Krościenko – Łącko – Stary Sącz.

OW „Roman” składał się z 3. kompanii batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza „Żytyń” oraz 2. kompanii batalionu Obrony Narodowej „Limanowa”, a podporządkowane były mu również komisariaty policji i placówki Straży Granicznej. Oddział dysponował m.in. 6 ckm; 3 moździerzami 81 mm; 1 armatą ppanc. kal. 37 mm, wz. 36 Bofros; 1 armatą polową kal. 76,2 mm oraz kilkoma nowoczesnymi karabinami ppanc. kal. 7.92 mm, wz. 35, tzw. „Ur ”.

Karabin przeciwpancerny "Ur"

Obronę owego odcinka postanowiono zorganizować wyzyskując do tego górzysty, trudnodostępny teren. Trzon obrony miały stanowić dwa punkty oporu usadowione w dolinie Dunajca, na jego przełomach: pod Kłodnem i pod Wietrznicą (na Rzece Tylmanowskiej). Tam też przewidziano stworzenie rozbudowanych umocnień polowych, wzmocnionych betonowymi schronami. Prace rozpoczęto jednak zbyt późno, bo dopiero w sierpniu 1939 r. i dlatego nie zostały one ukończone.

Z uwagi na to, że pozycja główna zagrożona była oskrzydleniem od zachodu, postanowiono na Przełęczy Knurowskiej ustawić czaty w postaci drużyny KOP, a w Ochotnicy Dolnej na wzgórzu Tarchały wybudować polową pozycję obroną. Prace rozpoczęto około 7 sierpnia 1939 r. jednocześnie w kilku miejscach, natomiast w samej Ochotnicy trwały one 10 dni (…). W ostatnich tygodniach sierpnia skupiono się jednak na rozbudowie pozycji głównych, a szczególnie punktu oporu na Wietrznicy.

Pozycja "Tarchały" - polskie okopy z 1939 roku (fot. D. Golik)

W toku „kampanii wrześniowej” OW kpt. Wróblewskiego bardzo dobrze wypełnił stawiane mu zadanie, wycofując się ostatecznie z tych terenów dopiero w nocy z 4 na 5 września 1939 r., prowadząc przez 3 dni bardzo ciężkie walki z Niemcami pod Kłodnem oraz z Niemcami i Słowakami na Rzece Tylmanowskiej.

Ochotnica w tym czasie była właściwie na obrzeżach frontu. 1 września 1939 r. nie doszło tutaj do żadnych walk. W godzinach przedpołudniowych w rejonie przełęczy ulokował się pluton specjalny z batalionu KOP „Żytyń”, z zadaniem obserwowania szosy Nowy Targ – Czorsztyn oraz ew. opóźniania postępu nieprzyjacielskich oddziałów, chcących obejść polskie pozycje w rejonie Krościenka i Tylmanowej. Łączność między placówką a sztabem batalionu zapewniały gołębie pocztowe. Patrol wyposażony był w co najmniej 3 pary tych ptaków, przenoszonych w specjalnych drewnianych klatkach. W ciągu dwóch pierwszych dni wojny patrol przesłał za ich pośrednictwem kilka meldunków, zawierających m.in. informację o ruchach wojsk niemieckich, licznych kolumnach zmotoryzowanych, pojazdach pancernych oraz o odgłosach walk w rejonie Nowego Targu.

Z kolei pozycję na Tarchałach obsadzono plutonem żołnierzy z batalionu ON „Limanowa”.

Także 2 września było w zasadzie spokojnie, chociaż pod Kłodnem toczyły się walki, a pluton KOP odrzucony spod Snozki wycofał się na Lubań i po krótkim odpoczynku przeszedł do Ochotnicy Dolnej, gdzie najprawdopodobniej połączył się z placówką ON. Widok frontowych żołnierzy i uciekinierów przechodzących przez Ochotnicę spowodował, że coraz więcej jej mieszkańców uchodziło w góry, gdzie spodziewano się przeczekać najtrudniejszy czas.

Żołnierz batalionu KOP "Żytyń" z rkm Browning wz. 28 w Krościenku

W godzinach przedpołudniowych 3 września, załoga samolotu R-XIII „Lublin” z 56 eskadry obserwacyjnej Armii „Karpaty”, w składzie ppor. obserwator Mieczysław Marcola i por. pilot Antoni Jankowski wykryła liczącą ok. 5 km kolumnę zmotoryzowaną, zmierzającą w kierunku Przełęczy Knurowskiej. Ruch tej kolumny zauważył także pluton specjalny, który niezwłocznie przesłał gołębiem alarmujący meldunek. Podobnej treści informacje przesłała załoga samolotu. W nieprzyjacielskiej kolumnie wykryto oddziały słowackie, najprawdopodobniej z 4 pułku 1 Dywizji Piechoty oraz pododdziały zmotoryzowane z niemieckiej 2 Dywizji Górskiej. Obie jednostki wchodziły w skład XVIII Korpusu Górskiego. W obliczu olbrzymiej przewagi drużyna KOP wycofała się do Ochotnicy Dolnej. Nie na wiele zdały się również zapory z drzew ustawione na Przełęczy. Niemiecko-słowackie oddziały jeszcze tego samego dnia przekroczyły przełęcz i w godzinach popołudniowych wkroczyły do Ochotnicy Górnej, rozpoczynając jej sześcioletnią okupację. Jednocześnie późnym popołudniem wyszedł na Lubań z Kluszkowiec oddział słowacki i zajął przejściowo schronisko. Stamtąd Słowacy zeszli do Ochotnicy, gdzie starli się z żołnierzami ON z placówki na Tarchałach, tracąc 5 zabitych. Z głównymi siłami słowackimi maszerującymi od strony Górnej Ochotnicy postanowiono jednak nie podejmować walki, z uwagi na ich miażdżącą przewagę, i placówka ON wycofała się górami na Osobie, a później dalej na pozycję obronną na wzgórzu Wietrznica. Tego samego dnia, w godzinach wieczornych trwały ciężkie walki o zdobycie tych umocnień

Przekrój okopów z pozycji na Tarchałach (rys. D. Golik

W nocy z 4 na 5 września siły Oddziału Wydzielonego, w obliczu grożącego okrążenia wycofały się z Wietrznicy do Starego Sącza, tracąc po drodze 50% stanu wyjściowego.

„Kampania wrześniowa” przetoczyła się przez Ochotnicę nie wyrządzając w niej poważniejszych zniszczeń, pozostawiając jednak nieme świadectwo w postaci umocnień polowych na Wzgórzu Tarchałowskim. Kilkaset metrów rowów strzeleckich, wyraźne pozycje karabinów maszynowych oraz niedokończone ziemne schroniska można podziwiać do dnia dzisiejszego. Razem z umocnieniami na Rzece oraz pod Kłodnem stanowią one jeden z najlepiej zachowanych odcinków polowych z września 1939 r. w tym regionie, a może i w całej Małopolsce (patrz artykuł „Punkt Oporu „Wietrznica” z 1939 roku”).

Opublikowano za zgodą Autora
Pierwodruk: kwartalnik „Ochotnica” nr 12/2008
W tekście wykorzystano fragment opracowania R. Kowalskiego „Z militarnych dziejów Przełęczy Knurowskiej”