Droga Knurowska – Gościniec Barabów

Zabytek inżynierii. Historyczna droga strategiczna Harklowa – Knurów – Ochotnica

Droga Knurowska, zwana też „Gościńcem Barabów” jest jednym z najciekawszych zabytków wojskowej inżynierii drogowej z przełomu XIX i XX wieku. Jest równocześnie jedną z najpiękniejszych dróg widokowych w Polsce. Stanowi efektowną „bramę w Gorce”, wprowadzającą z rozległej kotliny Nowotarskiej w pełen tajemnic świat gór. Z jej trasy podziwiać można 6 wielkich pasm górskich w Polsce i na Słowacji: Gorce, Beskid Sądecki, Pieniny, Magurę Spiską, Góry Lewockie, lecz przede wszystkim pełną panoramę Tatr. Widoki te są dostępne nie tylko dla wytrwałego turysty pieszego, ale dla każdego, kto zechce samochodem, rowerem lub zaprzęgiem przejechać odcinek dzisiejszej drogi powiatowej.

Informacja historyczna o Drodze Knurowskiej

Jadwiga Środulska-Wielgus
Krzystof Wielgus

Mapa austrowęgierska z 1914 roku. Strzałka wskazuje Drogę Knurowską

Droga powstała około 1911 roku, na miejscu średniowiecznego szlaku, pozwalającego obejść górami zamek w Czorsztynie i skracającego o kilkanaście godzin przejście ze Starego Sącza na Podhale. Chętnie używali go handlarze koni. To właśnie obejście, w staropolszczyźnie „ochodnik”, dało początki nazwie wsi Ochotnica. Stara droga była bardzo niewygodna; trzeba było pokonać kilkaset metrów stromych podjazdów i zjazdów, aby przeprawić się przez Przełęcz Knurowską (846 m n.p.m.). Droga miała nieutwardzoną nawierzchnię, rozmywały ją roztopy i spływające z gór potoki. Ślady starej drogi (a także tajemniczych wałów wzdłuż niej, pochodzących być może jeszcze z wieku XVIII) są dziś znakomicie widoczne w lesie, po obydwu stronach Przełęczy Knurowskiej.

Na przełomie XIX i XX wieku stara droga nie nadawała się do jakichkolwiek celów wojskowych. Jednak w tym czasie modernizowany był tabor austro-węgierskich wojsk transportowych; pojawiły się pierwsze oddziały samochodów ciężarowych oraz ciągniki artyleryjskie. Ponadto dla galicyjskiego obszaru manewrowego ważna była możliwość przesuwania wojsk równolegle do pasa Karpat. Temu służyła m.in. kolejowa linia „transwersalna”, otwarta w roku 1884; do tego służyć też miała zbudowana całkowicie od nowa Droga Knurowska.

Tatry widziane z Drogi Knurowskiej

Zaprojektowano ją, jako drogę wojskową 1 kategorii, o utwardzonej nawierzchni tłuczniowej na elastycznej podbudowie kamiennej (system Mac Adam), o szerokości jezdni 5 metrów. Dystans około 6 km i około 300 metrów wysokości pomiędzy doliną Dunajca w Harklowej a Przełęczą Knurowską pokonano w 34 zakrętach. Na drodze zbudowano kilkanaście kamienno – betonowych przepustów i dwa mosty: jeden kamienny, łukowy most u wylotu Doliny Furcówki (istnieje do dziś), drugi, potężny most drewniany na Dunajcu (dziś nie istnieje, zamieniony na nowoczesny most żelbetowy). Jednakowy, niewielki spadek drogi i ostre zakręty dostosowane były głównie do ruchu pojazdów konnych – dziś pozwala na pokonanie drogi rowerem..

Na zakrętach wyprofilowano tzw. mijalnie – poszerzenia, umożliwiające wyminięcie się długich zaprzęgów oraz możliwość odpoczynku zwierząt pociągowych bez tarasowania drogi. Budowę dróg nadzorowali inżynierowie włoscy, poddani cesarza Franciszka Józefa I z austriackiego Tyrolu lub z rejonu Triestu. Władze austro-węgierskie, traktując budowę drogi jako inwestycje rządową, oprócz miejskich robotników zatrudniały również bezrobotnych, pochodzących z miejskiej biedoty. Ludzie Ci, najmowani do robót rządowych i publicznych, nazywani byli na Podhalu „Barabami” (od pierwotnego, niem. „Bahnarbeiter” – czyli robotnik kolejowy).

Przejmujący obraz kolumn roboczych, zdążających do pracy (prawdopodobnie właśnie przy Drodze Knurowskiej), przedstawia Jan Kasprowicz w wierszu „Baraby”, pochodzącym ze zbioru „Mój świat” (zacytowanym tu we fragmentach):

 

Droga Knurowska - pocztówka z lat 50-tych

„Idą baraby, pędzą baraby,
Ponoć od strony Krakowa,

Tak maszerują jak jaka
kompania honorowa.

Pędzą baraby, pędzą baraby,
Starcy i młodzi junacy
Nie myślą gdzieś zdychać na gnoju,
każdej podejmą się pracy.

Pędzą baraby, pędzą baraby,
W rękach siekiery i szpadle,
Patrzą przed siebie z ukosa,
Stanowczo i zajadle.

Pędzą baraby, pędzą baraby,
Harapem ich swoim popędza
Że tchu im w piersiach brakuje,
Najsroższy ekonom – Nędza.

 (…)

Pędzą baraby, pędzą baraby,
Nikt buta nie ma na nodze,
A tutaj pełno jest żwiru
W tej niekończącej się drodze. (…)”

Po raz pierwszy biedni pracownicy miejscy pojawili się bowiem na Podhalu ok. roku 1884, przy budowie tzw. kolei transwersalnej (łączącej Chabówkę i Nowy Sącz), następnie w roku 1899, przy budowie trasy Chabówka-Zakopane. Dlatego Droga Knurowska, nazywana też „Gościńcem Barabów”, jest nie tylko zabytkiem inżynierii, lecz i pomnikiem ciężkiej, ludzkiej pracy.

Wielu z tych biednych robotników sezonowych pozostało w górach, w Ochotnicy Górnej – Jaszczem jedno z osiedli nazywa się „Do Baraba”. Wybudowana droga stała się również żywotną arterią, ułatwiającą dostęp mieszkańców Ochotnicy do Nowego Targu.

Zachowany oryginalny słupek drogowy

Droga odegrała dwukrotnie rolę w działaniach wojennych – w roku 1914 i 1939. W dniach 22-24 listopada 1914 roku Drogą Knurowską przejechał patrol kozacki z 10 dywizji kawalerii gen. Fiodora Kellera. Rosjanie przeszli przez Ochotnicę Dolną, Górną, aż do Harklowej, po czym wycofali się. Aby powstrzymać przenikanie Rosjan w Dolinę Dunajca, na górze Baszta nad Tylmanową zajął pozycję obronną oddział specjalny płk. Weisza. Doszło do walk z użyciem karabinów maszynowych. Wczesnym rankiem 10 grudnia 1914 roku gen. Joseph Roth wysłał, jako jego wsparcie oddziału Weisza batalion cyklistów oraz żołnierzy Legionów Polskich. Cykliści przejechali z Nowego Targu pod Tylmanową i do Zabrzeża. Żołnierze Legionów Polskich przejechali natomiast drogą przez Krośnicę.

Zupełnie inną rolę odegrać miała Przełęcz Knurowska w walkach obronnych Polski we wrześniu 1939 roku. W dniu 3 września liczącą ok. 5 km kolumna nieprzyjacielskich wojsk niemieckiej 2 Dywizji Górskiej wspieranych przez oddziały słowackie, najprawdopodobniej z 4 pułku 1 Dywizji Piechoty. Posuwając się wzdłuż Drogi Knurowskiej niemiecko-słowackie oddziały wdarły się do Ochotnicy rozpoczynając jej sześcioletnią okupację.

Dziś, jako droga powiatowa, spełnia nadal bardzo ważną funkcję użytkową, głównie dla mieszkańców Gminy Ochotnica Dolna, a także dla mieszkańców wsi Harklowa, Knurów i Szlembark, należących do Gminy Nowy Targ.

O historii drogi dowiedzieć się można z 6 tablic, ustawionych w jej newralgicznych punktach, przewidywana jest też ekspozycja stała w ośrodku ekspozycyjnym w remontowanej, dawnej szkole na Ustrzyku.

Żołnierze austro-węgierscy (cykliści) na Drodze Knurowskiej (mal. K. Wielgus)

Z militarnych dziejów Przełęczy Knurowskiej

Robert Kowalski, współpraca Krzysztof Wielgus

Przełęcz to kluczowe miejsce dla kontroli przejścia opisanym skrótem, z Harklowej do Tylmanowej. Stary trakt, istniejący już kilkaset lat, zanim powstała tu austro-węgierska droga wojskowa, wznosił się dość stromo od przysiółka Ustrzyk, trafiając na przełęcz ok. 500 m na północ od dzisiejszego przejazdu przez nią. W lesie zachowały się ślady starej drogi. Towarzyszą jej tajemnicze wały lub tarasy ziemne, które trudno na razie jednoznacznie zinterpretować wyłącznie jako elementy drogowe. Mogły mieć one znaczenie militarno – dozorowe, podobnie jak wały graniczne tzw. „kordonu sanitarnego”, usypane m.in. w Paśmie Podhalańskim w latach ok. 1769-71, po zajęciu przez Austrię starostw: Nowotarskiego, Czorsztyńskiego i Nowosądeckiego.

Szkic pozostałości umocnień austro-węgierskiego punktu oporu z roku 1914 (rys. K. Wielgus)

Zupełnie inne pochodzenie mają ślady umocnień ziemnych na Przełęczy Knurowskiej, na szczycie wzniesienia, panującego nad późniejszą drogą wojskową. Są one zwrócone na wschód i dostosowane do uzbrojenia z początków XX wieku. Mimo tego, iż nie są dobrze zachowane, można je zinterpretować jako ślady polowych fortyfikacji austro-węgierskich, tzw. „punktu oporu” (Stűtzpunkt). Są zgodne z zaleceniami ówczesnych, austro-węgierskich instrukcji fortyfikacyjnych. Fortyfikacje takie budowano na ziemi krakowskiej i Podhalu jesienią 1914 roku, w momencie zbliżania się rosyjskiej ofensywy. Starano się wtedy zablokować wszelkie dogodne drogi, prowadzące na zachód i południe. Relikty podobnych umocnień spotkać możemy w Klikuszowej oraz w obrębie dawnej Twierdzy Kraków. Fortyfikacji polowych, biegnących od Krakowa aż po Tatry Zachodnie nie ukończono; nie odegrały też bezpośredniej roki w walkach I wojny światowej, stanowiły jednak tyłową pozycję dla manewru grupy gen. Josefa Rotha.

Przełęcz Knurowska - panorama

Przełęcz Knurowska - na wzniesieniu widoczne relikty umocnień z 1914 r.

Zupełnie inną rolę odegrać miała Przełęcz Knurowska w walkach obronnych Polski we wrześniu 1939 roku. Wtedy zagrożenie miało przyjść od zachodu i południa. W okolicy przełęczy przebiegała linia rozgraniczenia między dwoma wielkimi polskimi związkami operacyjnymi: Armią „Kraków” i Armią „Karpaty”, broniącymi południowych rubieży II Rzeczypospolitej, przed agresją sił niemiecko-słowackich. Z uwagi na jej strategiczne położenie, Sztab Główny Wojska Polskiego planował już wiosną tego roku budowę w tym rejonie stałych umocnień polowych. Ich głównym zadaniem było uniemożliwienie nieprzyjacielowi obejścia od północy punktów oporu „Kłodne” w okolicach Krościenka oraz „Wietrznica” w Tylmanowej – Rzekach. Koncepcję i założenia budowy pozycji obronnych opracowała na przełomie czerwca i lipca grupa specjalistów pod kierunkiem płk. dypl. Mariana Porwita. Niestety, z uwagi na ograniczone środki finansowe oraz brak czasu ostatecznie nie doszło do pełnej realizacji tych ambitnych planów.

Armata ppanc. 37mm wz. 36 (fot. ze strony Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)

Od końca sierpnia 1939 r. Przełęcz Knurowska była stale dozorowana przez kilkunastoosobowe patrole z Oddziału Wydzielonego „Roman” pod dowództwem kpt. Romana Wróblewskiego. W skład OW „Roman” wchodziły: 3 kompania baonu Korpusu Ochrony Pogranicza „Żytyń” i 2 kompania batalionu Obrony Narodowej „Limanowa”. Oddział dysponował m.in. 6 ckm; 3 moździerzami 81 mm; 1 armatą ppanc. kal. 37 mm, wz. 36 Bofros; 1 armatą polową kal. 76,2 mm oraz kilkoma nowoczesnymi karabinami ppanc. kal. 7.92 mm, wz. 35, tzw. „Ur ”.

W godzinach przedpołudniowych 1 września 1939 r. w rejonie przełęczy ulokował się pluton specjalny z batalionu KOP „Żytyń”, z zadaniem obserwowania szosy Nowy Targ – Czorsztyn oraz ew. opóźniania postępu nieprzyjacielskich oddziałów, chcących obejść polskie pozycje w rejonie Krościenka i Tylmanowej. Łączność między placówką a sztabem batalionu zapewniały gołębie pocztowe.

Żołnierz polski z klatką gołębi pocztowych, używanych do celów łączności

Patrol wyposażony był w co najmniej 3 pary tych ptaków, przenoszonych w specjalnych drewnianych klatkach. W ciągu dwóch pierwszych dni wojny patrol przesłał za ich pośrednictwem kilka meldunków, zawierających m.in. informację o ruchach wojsk niemieckich, licznych kolumnach zmotoryzowanych, pojazdach pancernych oraz o odgłosach walk w rejonie Nowego Targu.

Dnia 3 września w godzinach przedpołudniowych załoga samolotu R-XIII „Lublin” z 56 eskadry obserwacyjnej Armii „Karpaty”, w składzie ppor. obserwator Mieczysław Marcola i por. pilot Antoni Jankowski wykryła liczącą ok. 5 km kolumnę zmotoryzowaną, zmierzającą w kierunku Przełęczy Knurowskiej. Ruch tej kolumny zauważył także pluton specjalny, który niezwłocznie przesłał gołębiem alarmujący meldunek.

Polski samolot rozpoznawczy Lublin R-XIII C, z 56 Eskadry Obserwacyjnej Armii „Karpaty”

Podobnej treści informacje przesłała załoga samolotu. W nieprzyjacielskiej kolumnie wykryto oddziały słowackie, najprawdopodobniej z 4 pułku 1 Dywizji Piechoty oraz pododdziały zmotoryzowane z niemieckiej 2 Dywizji Górskiej. Obie jednostki wchodziły w skład XVIII Korpusu Górskiego. W obliczu olbrzymiej przewagi, patrol bez walki wycofał się w kierunku Lubania. Niemiecko-słowackie oddziały jeszcze tego samego dnia przekroczyły przełęcz i w godzinach popołudniowych zajęły Ochotnicę Górną, rozpoczynając jej sześcioletnią okupację. Tegoż dnia, w godzinach wieczornych trwały ciężkie walki o umocnienia na wzgórzu Wietrznica w Tylmanowej.

Wszystkie teksty opublikowano za zgodą Autorów