Armia Krajowa – 1 Pułk Strzelców Podhalańskich 1944 -1945 w Ochotnicy

Sformowanie 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK, działania w roku 1944

Mjr. Julian Zapała „Lampart”
Haftowane godło 1 PSP AK

Wiosna 1944 roku okazała się przełomowa dla liczebności sił partyzanckich w Gorcach. Wojska niemieckie wkroczyły o Budapesztu, co oznaczało zamknięcie drogi kurierskiej i zasilenie oddziałów partyzanckich kurierami i „obsługą” szlaku. Liczny już wówczas oddział kpt. Juliana Zapały „Lamparta”, który spędził zimę w osiedlu Studzionki nad Ochotnica Górną, przeniósł się do Kudowego, a następnie, pozyskawszy wielu nowych żołnierzy – do osiedla Skałka w górnej części Doliny Jamnego w Ochotnicy Górnej.

21 lipca 1944 roku rozpoczęła się Akcja „Burza”. W jej ramach zaczęto formować duże związki taktyczne, w założeniu odtwarzające przedwojenne pułki i dywizje. W Okręgu Krakowskim AK odtworzono 6 Krakowska Dywizje Piechoty, 106 Miechowską Dywizje Piechoty i Grupę Operacyjna „Śląsk Cieszyński”. W jej ramach scalono z oddziałów, działających w Gorcach i Beskidach, 1 Pułk Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej (1 PSP AK). Dowództwo Pułku objął mjr Adam Stabrawa – „Borowy”.

Mjr. Adam Stabrawa "Borowy"

Pułk dzielił się na 4 bataliony:

I Batalion „Nowy Sącz”, pod dowództwem rtm. Jana Wojciecha Lipczewskiego (ps. „Andrzej”) operował w dolinie Kamienicy, stanowiąc równocześnie osłonę zrzutowisk „Wilga I” i „Sójka” pod Mogielicą oraz „Wilga II” w Polankach nad Szczawą. W kwaterach Batalionu stacjonowało dowództwo pułku z mjr. Adamem Stabrawą – „Borowym”.

II. Batalion „Limanowa”, dowodzony przez kpt. Juliana Krzywickiego – „Filipa”, operował w północnej części powiatu limanowskiego.

III. Batalion „Gorlice” pod dowództwem kpt. Mieczysława Przybylskiego –„Michała”, działał na terenie powiatu gorlickiego i częściowo nowosądeckiego.

IV. Batalion „Nowy Targ”, którego dowódcą był kpt. „Lampart”, działał głównie w Gorcach. Został on znacznie wzmocniony oddziałami, które dotarły w Gorce latem 1944 roku, między innymi przybyłym spod Krakowa oddziałem „Krakusów” por. Władysława Wojtasa, oddziałem „Siwego” – Ludwika Schweigerta, placówką chor. Kazimierza Korgego z Czarnego Dunajca, placówką z Bystrej Podhalańskiej ppor. Mieczysława Janika – „Beli” i oddziałem z poronińskiej placówki Tadeusza Galicy „Lawy”. W oddziale służyło również wielu mieszkańców Ochotnicy.

IV batalion PSP AK na osiedlu Skałka - po zaprzysiężeniu 24.IX.1944

Tak duży oddział, bazując na Skałce, wykonywał dalekie rajdów, m. in. na posterunki słowackiej straży granicznej we Frydmanie, Nowej Białej, Trybszu i Bukowinie – Podszklu. Dolina Ochotnicy przekształciła się w „Partyzancką Republikę” gdzie na Urzędzie Gminnym i na szkole zawieszono biało-czerwone flagi.

24 września 1944 roku miało miejsce uroczyste zaprzysiężenie 1 PSP AK. Z tej okazji odprawiono uroczystą mszę świętą, w której licznie uczestniczyła również miejscowa ludność. Oddział „Lamparta” liczył sobie wówczas już ponad 200 żołnierzy sprawując faktyczną kontrolę nad terenem Ochotnicy Górnej. Niemcy obawiali się tutaj zapuszczać, nazywając Ochotnicę wioską bandycką. W oczach ludności był to jednak kawałek wolnej od okupanta Polski, nazywany „Wolną Republiką Ochotnicką”, w której rządzili partyzanci AK.

Intensywna działalność bojowa skłoniła Niemców do próby pacyfikacji Ochotnicy. Podjęta 18 października 1944 roku, zakończyła się trzydniową „bitwą ochotnicką” wygraną przez partyzantów „Lamparta” i wspierających go partyzantów sowieckich. Straty niemieckie szacowano na siedemdziesięciu trzech poległych i około stu dwudziestu rannych. Prawdopodobnie w czasie akcji został zestrzelony lub uszkodzony niemiecki samolot zwiadowczy. Na stu jedenastu żołnierzy polskich zginął jeden podoficer, trzech żołnierzy zaginęło i trzech zostało rannych. Zgrupowanie musiało jednak na krótko wycofać się z Ochotnicy, bazując przez kilka dni w miejscu postoju partyzantów sowieckich na Ustępnem. Dokonano następnie wypadu na Kowaniec pod Nowym Targiem, po czym Batalion powrócił do Ochotnicy, zakładając bazę początkowo pod Magurką, w osiedlu Groniówka ponad potokiem Jaszcze, a następnie w osiedlu Twarogi.

Kurnytowa Koliba - jedna z kwater partyzanckich

Ostatnią bazą dowództwa Batalionu była Kurtynowa Polana w dolinie Forędówek, skąd 18 grudnia 1944 roku partyzanci wyruszyli na ratunek załodze zestrzelonego Liberatora „California Rocket”. Kilka dni później nieprzemyślana i nieskoordynowana akcja partyzantów sowieckich spowodowała straszliwy odwet ze strony Niemców. (Patrz artykuł „Krwawa wigilia i jej sprawcy”) Pacyfikacji Ochotnicy Dolnej i Młynnego w której straciło życie pięćdziesięciu czterech mieszkańców wsi (w tym 37 osób spalonych żywcem) nie sposób było zapobiec, z uwagi na rozproszenie oddziału, zimującego w trudnych warunkach.

Działania wojenne 1945 roku. Rozwiązanie pułku

W wyniku ofensywy Armii Czerwonej ze stycznia 1945 roku, oddziały sowieckie szybko zajmują teren Podhala. 20 stycznia zajmują Nowy Sącz, a 29 Nowy Targ. Nagłe uderzenie Armii Czerwonej oraz szybkie wypieranie przez nią Niemców było zaskoczeniem dla dowództwa Armii Krajowej. Dowództwo Okręgu Krakowskiego AK nie było przygotowane na tak szybkie wkroczenie na podległe mu tereny wojsk sowieckich. Przewidując, że stanie się to dopiero na wiosnę 1945 roku, teoretycznie rozpatrywano dwa warianty – przebijanie się zwartych oddziałów AK do Austrii bądź rozformowanie oddziałów i przejście do konspiracji. Nie wydano jednak żadnych konkretnych rozkazów.

W tej sytuacji, oraz przy braku możliwości otrzymania wytycznych z Komendy Okręgu, dowódca 1 PSP AK, Mjr. Adam Stabrawa „Borowy” samodzielnie podjął decyzję o rozformowaniu pułku i rozwiązaniu podległych mu oddziałów. Zdawał sobie bowiem sprawę, że partyzantom jego pułku groziło bezpośrednie niebezpieczeństwo ze strony sowieckiego zgrupowania ppłk. Zołotara, które od jesieni 1944 roku stacjonowało w bezpośrednim otoczeniu ochotnicy pełniąc funkcje dywersyjne i wywiadowcze. Partyzanci sowieccy doskonale wiedzieli o dyslokacji poszczególnych pododdziału pułku. „Borowy” obawiał się, że w razie nieujawnienia oddziału przed wkraczającą Armią Czerwoną Zołotar otrzyma rozkaz likwidacji 1 PSP AK.

Szkolenie strzeleckie partyzantów 1 PSP AK

W tej sytuacji „Borowy” postanowił urlopować swoich żołnierzy, wypłacając im żołd w wysokości 20 dolarów. Broń miała zostać „zamelinowana” (ukryta). Tego samego dnia, rozkazem Komendanta Głównego Armii Krajowej, gen. bryg. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”, rozwiązana została Armia Krajowa.

Wiadomość o demobilizacji dotarła na Kurnytową Polanę, do dowódcy IV batalionu kpt. Zapały „Lamparta” najprawdopodobniej już 19 stycznia 1945 roku. „Lampart” rozkazał urlopowanym na okres zimowy żołnierzom stawić się w obozie. Batalion został oficjalnie rozwiązany 21 stycznia 1945 roku. Pod tą datą „Lampart” zanotował w dzienniku batalionu:
„Wobec nieotrzymania rozkazu w sprawie demobilizacji, przeprowadziłem na własną rękę rozwiązanie obozu, odbierając broń maszynową, kb [karabiny] i amunicję. Umundurowanie i broń krótką żołnierze zabrali ze sobą. W godzinach popołudniowych nastąpiło wspólne pożegnanie i udzieleni[e] ustnej instrukcji żołnierzom, w sprawie zachowania się żołnierzy na placówkach.”

Rozformowywanie oddziału trwało jeszcze kilka tygodni, głównie ze względu na konieczność ukrycia broni, której w oddziale było stosunkowo dużo. Dodatkowo, nieopodal właśnie przetaczał się front. W konsekwencji jeszcze do połowy lutego można było spotkać na Kurnytowej Polanie partyzantów.

Wojska sowieckie wkroczyły do Ochotnicy 25 stycznia 1945 roku (patrz artykuł „Marsz „wyzwolicieli” – Armia Czerwona w Ochotnicy”. Po przetoczeniu się oddziałów frontowych, na przełomie stycznia i lutego, pojawiły się pierwsze oddziały NKWD, które poszukiwały ukrywających się partyzantów AK. Sprawdziły się w ten sposób obawy „Borowego”, że po wkroczeniu Sowietów polskie podziemie będzie likwidowane. Szczególne niebezpieczeństwo zagrażało od strony zgrupowania mjr. Zołotara, operującego od połowy 1944 roku oraz doskonale zorientowanemu w miejscach kwaterowania partyzantów AK. Jednak AK-owcom sprzyjało szczęście. Na przełomie 1944 i 1945 r. Zgrupowanie Partyzanckie mjr. Zołotara, w wyniku niemieckiej obławy na obóz, zmuszonee były opuścić Gorce i przenieść się na drugą stronę Dunajca do wsi Obidza. Wymuszony potrzebą chwili manewr ograniczył mobilność zgrupowania, gdyż zaraz po przybyciu w rejon Obidzy, drogę powrotu w Gorce odcięły Sowietom frontowe oddziały Wehrmachtu, wycofujące się szosą biegnącą wzdłuż Dunajca. Jak zapisał w swojej relacji dowódca Inspektoratu Nowosądeckiego AK, mjr. Adam Stabrawa „Borowy”: „(…) przed wkroczeniem armii sowieckiej Zołotar wycofał wszystkie swe oddziały na prawy brzeg Dunajca, co nas właściwie uratowało, gdyż w wypadku wkroczenia armii sowieckiej nie bylibyśmy absolutnie w stanie obronić się przed zlikwidowaniem w wypadku nie zgłoszenia współpracy z armią sowiecką. Tak się złożyło, że Niemcy utrzymywali się o 3 dni dłużej w rej. Tylmanowej odgradzając w ten sposób oddziały Zołot., znajdujące się za Dunajcem, od nas. (…) Wykorzystałem to i w ciągu 20 i 21.I.1945 r. po przechowaniu całego uzbrojenia rozwiązałem oddziały leśne, tak że Zołot. po przybyciu później w nasz rejon nie zastał już nikogo, co doprowadziło go do wściekłości, zresztą bezsilnej

W tej sytuacji Zołotar powrócił w rejon Nowego Sącza, gdzie rozformował swój oddział.

Żołnierze I Batalionu PSP AK, zima 1944 (Fot. www.hubertbrooks.com)

Jednym z nielicznych efektów działań NKWD w Ochotnicy było pochwycenie strzelca Zbigniewa Faix-Dąbrowskiego, pisarza z oddziału „Lamparta” w momencie gdy opuszczał obóz. Został odprowadzony do opuszczonej szkoły w centrum Ochotnicy, gdzie dotkliwie go pobito. Następnie przetransportowano go do Nowego Targu, gdzie po miesięcznym przesłuchiwaniu zwolniono.

Pomimo formalnego rozwiązania, struktury dawnej AK w Inspektoracie Nowy Sącz nadal funkcjonowały. Komentowano bieżące wydarzenia, starano się też odwieść dawnych żołnierzy od powrotu do lasu. Nie było to łatwe, bowiem byłych akowców zaciekle tropiono. Bardzo szybko NKWD zaczęła posługiwać się określeniami  „grupy bandyckie AK”, którą to retorykę miało wkrótce przejąć UB. Wkrótce też zaczęły powstawać pierwsze oddziały samoobrony, złożone z osób ściganych przez NKWD oraz więźniów politycznych, którym udało się zbiec.

W Gorcach i na Podhalu działały też inne oddziały Armii Krajowej m.in. 9 Kompania Górska 3 Batalionu 12 Pułku Piechoty, znana częściej jako oddział „Chełm”. Pluton „Kurniawa” tejże kompanii, dowodzony przez  por. Tadeusz Studzińskiego (ps. „Jędrzejowski”) dokonał brawurowego rajdu aż pod Kraków niszcząc pięć ważnych mostów kolejowych. W styczniu 1945 roku rozbił zakopiańskie więzienie, kończąc walkę podziemną wykonaniem wyroku śmierci na niesławnej pamięci Wacławie Krzeptowskim – twórcy „Goralenvolku”. Inny oddział dowodzony przez „cichociemnego”, por. Feliksa Perekładowskiego,  (ps. „Przyjaciel”) dokonał m.in. akcji na pograniczu GG i Słowacji, w imię praworządności Polskiego Państwa Podziemnego czyszcząc teren z konfidentów i elementu bandyckiego.

Ostatnie starcia 1 PSP miały miejsce w dolinie Kamienicy w dniach 10-13 stycznia 1945 roku.

Obcokrajowcy w szeregach 1 PSP

Hubert Brooks w Gorcach, lato 1944 (Fot. www.hubertbrooks.com)

W szeregach Pułku walczyli obok Polaków dwaj uciekinierzy z niemieckich obozów jenieckich – Szkot John Duncan, sierżant broni pancernej oraz Kanadyjczyk, lotnik RCAF por. Hubert Brooks.  Żołnierze Ci walczyli w pułku ok. półtora roku, biorąc udział w wielu akcjach bojowych 1 PSP-AK za co po wojnie zostali odznaczeni Krzyżm Walecznych oraz Krzyżami Zasługi z Mieczami. Hubert Brooks, walcząc w II Batalionie pułku, otrzymał stopień podporucznika oraz objął dowództwo nad 40-osobowym oddziałem żołnierzy (plutonem). Po zakończeniu działań wojennych został aresztowany przez NKWD, jednak po interwencji brytyjskiej ambasady został odesłany do Odessy, skąd trafił do Londynu. Za swoje zasługi został odznaczony wysokimi alianckimi odznaczeniami bojowymi, w tym dwoma polskimi. Hubert Brooks jest dziś kanadyjskim bohaterem narodowym. Oprócz tego w pułku znaleźli się Jugosłowianin, zaś ukrywali się Amerykanie, Brytyjczycy i obywatele Południowej Afryki. W celu ich ewakuacji przygotowywana była największa operacja dwustronna w dziejach Polskiego Państwa Podziemnego – lądowanie pod Tymbarkiem trzech samolotów C-47 na lądowisku „Mucha”, w ramach akcji „Most V”. Na skutek wejścia Armii Czerwonej operacja ta nie doszła do skutku.

Zrzutowisko „Wilga 311”

Członkowie grup rekonstrukcyjnych na obszarze Zrzutowiska Wilga

Niezwykłą rolę w dziejach lotniczego wsparcia dla Armii Krajowej odegrała placówka odbioru zrzutów, zakodowana pod kryptonimem „Wilga 311”, położona nieopodal przysiółka Polanki nad Szczawą. Była głównym punktem zaopatrzenia dla I Pułku Strzelców Podhalańskich AK (drugie, rzadziej używane zrzutowisko „Sójka”, zlokalizowane było na polanie pod Mogielicą w Beskidzie Wyspowym). „Wilga” była tzw. „placówką-bastionem” o stałej, dobrze zorganizowanej załodze, mogącej odebrać, rozwieźć i ukryć zaopatrzenie zrzucone nawet z kilku maszyn. 1 PSP otrzymywał stosunkowo silne zaopatrzenie lotnicze: w nocy z 9/10 lipca 1944 dokonała udanego zrzutu na placówkę „Sójka” załoga W/O R. Clacketta. Jednak najintensywniejsze zrzuty wykonywano na placówkę „Wilga 311″ – w nocy z 22 na 23 listopada 1944 roku dwa samoloty Halifax z polskiej eskadry do zadań specjalnych nr 1586 zrzuciły sześcioosobową grupę cichociemnych oraz zaopatrzenie. Kolejny zrzut zaopatrzeniowy nastąpił nocą z 25 na 26 grudnia 1944, zaś następnej nocy na „Wilgę II” skoczyła grupa cichociemnych pod dowództwem por. dypl. Stanisława Dmowskiego (ps. „Podlasiak”), przywieziona polskim Halifaxem por. St. Reymer-Krzywickiego. Kolejnej nocy załoga sierż. T. Mioduchowskiego zrzuciła zaopatrzenie.

W nocy z 28 na 29 grudnia 1944 r. nastąpiło jedno z najbardziej niezwykłych zdarzeń w dziejach lotniczej łączności z krajem: na skutek pogarszających się warunków atmosferycznych aż osiem wielkich, czterosilnikowych maszyn z ładunkiem przeznaczonym dla różnych placówek w południowej Polsce pojawiło się nad „Wilgą”. Pięć załóg dokonało zrzutów. Tym sposobem zimą 1944/45 1 PSP był jedną z najlepiej wyposażonych i umundurowanych jednostek partyzanckich w kraju. Celu zrzutu aparatury łącznościowej wysokiej klasy, specjalistów do jej obsługi oraz wysokich rangą oficerów – pod sam koniec okupacji – prawdopodobnie nie poznamy nigdy.

Zima 1944 - brytyjski Halifax nad zrzutowiskiem Wilga 311 (wizualizacja)

Oprac. Wojciech Mulet na podstawie
Dawid Golik „Obszar opanowany przez „leśnych”. Działania partyzanckie oraz represje aparatu bezpieczeństwa na terenie Ochotnicy w latach 1945-1956”, Kraków 2010.
oraz materiałów otrzymanych dzięki uprzejmości dr. Krzysztofa Wielgusa
Zamieszczono za zgodą Autorów