Partyzantka sowiecka w Ochotnicy 1944-1945

Żołnierze radzieccy operowali w Gorcach i rejonie Ochotnicy począwszy od 1942 roku. Jednak o zorganizowanej partyzantce sowieckiej w tym rejonie można mówić dopiero od połowy 1944 roku, kiedy powołano zgrupowanie partyzanckie pod nazwą „Zjednoczeniem Radzieckiej Partyzantki w Południowej Polsce”. Pomimo początkowej współpracy z partyzantką polską, po wkroczeniu Armii Czerwonej partyzanci Sowieccy rozpoczęli tropienie oraz prześladowania byłych żołnierzy AK.

Początki i lata okupacji niemieckiej

Mjr. Iwan Zołotar "Artur" - dowódca partyzantów radzieckich w Gorcach oraz funkcjonariusz NKWD. Zdjęcie z 1943 roku.

Partyzanci Sowieccy pojawili się w Gorcach już w 1942 r., jednak wówczas byli to prawie wyłącznie uciekinierzy z obozów jenieckich oraz transportu jenieckiego. Dopiero latem 1944 r. zaczęły się w Gorcach pojawiać regularne oddziały sowieckie z zamiarem utworzenia oddziałów partyzanckich. W lipcu, w rejonie Turbacza operował przez pewien czas oddział kpt. Piotra Tichonowa. W sierpniu 1944 roku dotarła na teren Ochotnicy grupa wywiadowcza 27 żołnierzy pod dowództwem lejtn. Aleksieja Botiana (właściwie Aleksandra Bociana) „Aloszy”. Oddział ten należał do sowieckiego Zgrupowania Partyzanckiego im. Aleksandra Newskiego, działającego wówczas w lasach janowskich na Lubelszczyźnie. Przeniknął on przez front z zadaniem sprawdzenia, czy na terenie Beskidu Sądeckiego istnieją dogodne warunki do przerzucenia całego Zgrupowania. W ślad za tą grupą wysłano z lasów janowskich drugą, liczącą 104 żołnierzy grupę partyzantów radzieckich. Jednak w Gorce dotarło jedynie 13 osób, pozostali polegli podczas przedzierania się przez front i tereny okupowane. W połowie września w Gorce dotarła również grupa wywiadowcza „Wiatr” mjr. Afanasija Gładilina „Griszy”, która obozowała później w masywie Gorca.

W oparciu o te oddziały dowództwo radzieckie zadecydowało o stworzeniu w rejonie Gorców nowego, dużego zgrupowania partyzanckiego. Na jego dowódcę wybrano doświadczonego partyzanta, mjr. Iwana Zołotara „Artura”, który na czele 11 osobowej grupy spadochroniarzy wylądował 29 września 1944 roku na polanie Jaworzyna Kamienicka w okolicach Turbacza. Mjr. Zołotar otrzymał rozkaz zorganizowania na bazie istniejących już oddziałów nowego zgrupowania partyzantki sowieckiej. Liczba partyzantów sowieckich szybko wzrastała i pod koniec roku 1944 nowe zgrupowanie, nazwane „Zjednoczeniem Radzieckiej Partyzantki w Południowej Polsce” liczyło już blisko 700 partyzantów. W skład nowego zgrupowania nie weszła jedynie grupa wywiadowcza „Wiatr” mjr. Afanasija Gładilina „Griszy”.

Jedną z przyczyn decyzji o powołaniu nowego zgrupowania była stosunkowo duża aktywność 1 PSP AK w tym rejonie, stąd podstawowym jego zadaniem obok działań dywersyjnych, miało być rozpracowywanie struktur polskiego podziemia. Z tego powodu wszyscy powyżej wymienieni dowódcy radzieccy byli etatowymi pracownikami sowieckich organów bezpieczeństwa – NKWD.

Partyzanci Sowieccy - od lewej stoją lejtn. Aleksiej Botian "Alosza", drugi mjr. Iwan Zołotar "Artur". Zima 1944.

Trzeba jednak przyznać, że dochodziło również do współpracy bojowej oddziałów 1 PSP AK z partyzantami Sowieckimi. Najlepszym tego przypadkiem jest słynna „Bitwa Ochotnicka” (18-20 X 1944), w trakcie której oddziały 1 PSP AK przy wsparciu partyzantów mjr. Zołotara odparły niemieckie natarcie na pozycje partyzanckie. Oprócz aktywnego udziału w walce mjr. Zołotar oddał na czas bitwy pod komendę polskiego dowództwa 0k 70 swoich żołnierzy.

Zmiana sytuacji po wkroczeniu Armii Czerwonej

Sytuacja zaczęła się zmieniać w perspektywie rychłego wyparcia Niemców przez nadciągającą Armię Czerwoną. Na przełomie 1944 i 1945 r. Zgrupowanie Partyzanckie mjr. Zołotara oraz towarzyszące mu od października 1944 r. oddziały wywiadowcze kpt. Ludmiły Gordijenko „Tani” i mjr. Afanasija Gładilina „Griszy”, opuściły Gorce i przeniosły się na drugą stronę Dunajca do wsi Obidza w Beskidzie Sądeckim. Nastąpiło to po niemieckiej obławie na obóz zgrupowania, który mieścił się wówczas w przysiółku Zasadne nad Kamienicą. Zgrupowanie liczyło wówczas ponad 400 doskonale uzbrojonych partyzantów, często zaopatrywanych przez zrzuty ze startujących zza linii frontu „kukuruźników”. Wymuszony potrzebą chwili manewr ograniczył mobilność zgrupowania, gdyż zaraz po przybyciu w rejon Obidzy, drogę powrotu w Gorce odcięły Sowietom frontowe oddziały Wehrmachtu, wycofujące się szosą biegnącą wzdłuż Dunajca. Dzięki temu dowództwo 1 PSP AK zyskało kilka bezcennych dni aby dostosować się do nowej sytuacji.

Jak zapisał w swojej relacji dowódca Inspektoratu Nowosądeckiego AK, mjr. Adam Stabrawa „Borowy”: „(…) przed wkroczeniem armii sowieckiej Zołotar wycofał wszystkie swe oddziały na prawy brzeg Dunajca, co nas właściwie uratowało, gdyż w wypadku wkroczenia armii sowieckiej nie bylibyśmy absolutnie w stanie obronić się przed zlikwidowaniem w wypadku nie zgłoszenia współpracy z armią sowiecką. Tak się złożyło, że Niemcy utrzymywali się o 3 dni dłużej w rej. Tylmanowej odgradzając w ten sposób oddziały Zołot., znajdujące się za Dunajcem, od nas. (…) Wykorzystałem to i w ciągu 20 i 21.I.1945 r. po przechowaniu całego uzbrojenia rozwiązałem oddziały leśne, tak że Zołot. po przybyciu później w nasz rejon nie zastał już nikogo, co doprowadziło go do wściekłości, zresztą bezsilnej„. Zaznaczyć należy, że m.in. dzięki inicjatywom Aleksieja Botiana zgrupowanie sowieckie dysponowało w miarę szczegółową dyslokacją poszczególnych batalionów i kompanii 1. PSP AK, przez co w łatwy sposób mogło te pododdziały zlikwidować. Na szczęście dla Polaków, wycofujące się kolumny niemieckie opóźniły powrót oddziału mjr. Zołotara w Gorce o kilka dni bezcennych dla Polaków dni.

Wojska sowieckie wkroczyły do Ochotnicy 25 stycznia 1945 roku (patrz artykuł „Marsz „wyzwolicieli” – Armia Czerwona w Ochotnicy”. Po przetoczeniu się oddziałów frontowych, na przełomie stycznia i lutego, pojawiły się pierwsze oddziały NKWD, które poszukiwały ukrywających się partyzantów AK. Wkrótce też pojawił się z powrotem oddział mjr. Zołotara, który zdążył już przywdziać mundur NKWD. Jego zadanie polegało na likwidacji partyzantów 1 PSP AK. Jednak „Borowy” zdążył już rozwiązać swoje oddziały i oddziały sowieckie zastały jedynie puste kwatery (szerzej patrz artykuł o 1 PSP AK).

W zaistniałej sytuacji mjr. Zołotar powrócił w rejon Nowego Sącza, gdzie 1 lutego 1945 roku rozformował zgrupowanie. Część jego ludzi pozostała jednak na Podhalu i w Beskidach, gdzie działając w ramach NKWD została zaangażowana w rozpracowywanie osób związanych z partyzantką AK.

Jedynym sukcesem zgrupowanie było zmuszenie do ujawnienia się w styczniu 1945 r., kwaterującą w pobliżu Zgrupowania Zołotara 9. kompanii 1 PSP AK por. Juliana Zubka „Tatara”, którego następnie aresztowało w Nowym Sączu NKWD.

Lejt. Aleksiej Botian (Aleksander Bocian). Oficer NKWD i partyzant radziecki, zaangażowany w powojenne prześladowania AK-owców

W tym kontekście warto jeszcze bliżej nakreślić sylwetkę wspomnianego już Aleksieja Botiana „Aloszy”. Urodził się w 1917 roku na Nowogródczyźnie w Polsce jako Aleksander Bocian. Brał udział w wojnie obronnej 1939 r. jako podoficer artylerii przeciwlotniczej Wojska Polskiego. Dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł i powrócił w rodzinne strony. Tam zaangażował się w pracę na rzecz białoruskiego „komsomołu”. W 1941 roku został funkcjonariuszem NKWD. Od połowy 1944 roku pełnił funkcję dowódcy sowieckiego oddziału rajdowego, który z Lubelszczyzny przedostał się na teren Beskidu Wyspowego i na bazie którego powstało późniejsze zgrupowanie partyzanckie mjr. Zołotara. Po przejściu frontu Botian, podobnie jak większość funkcjonariuszy NKWD z dawnego zgrupowania Zołotara, pozostał na terenie Beskidów i Podhala biorąc czynny udział w rozpracowywaniu podziemia polskiego. Pisał o tym mjr. Adam Stabrawa: „Zołot. wraz ze swym sztabem i najlepszymi ludźmi pozostał na terenie Inspektoratu celem zwalczania byłego AK. Do najbardziej niebezpiecznych należał st. lejtnant ‘Alosza’ – Polak z pochodzenia, ideowy komunista, członek NKWD. ‘Alosza’ został przez naszych ludzi zlikwidowany w IV lub V.1945 r., gdyż za bardzo zaczął dawać się we znaki„. Informacja o śmierci „Aloszy” okazała się być jednak przedwczesna. W zamachu, który miał miejsce najprawdopodobniej 2.V.1945 r., zginęła obstawa Botiana. On sam zdołał jednak zbiec. W późniejszym czasie działać miał z ramienia NKWD na terenie Czechosłowacji i uczestniczyć w ”zimnowojennych” akcjach wywiadowczych w całej Europie. Dopiero w 1983 r. odszedł na emeryturę, będąc wówczas w stopniu pułkownika. Następnie do 1989 r. pełnił funkcję specjalnego doradcy KGB. 9 maja otrzymał z rąk prezydenta Władimira Putina tytuł Bohatera Federacji Rosyjskiej.
(Więcej o Botianie – patrz Dawid Golik - Alosza” – partyzant, który ocalił Kraków).

Nastawienie ludności cywilnej

Początkowo nastawienie ludności cywilnej do partyzantów radzieckich było pozytywne. Odbierano ich jako sojuszników walczących przeciwko wspólnemu wrogowi. Sytuacja zaczęła się zmieniać w 1944 roku po utworzeniu nowego zgrupowania. Wyżywienie tak dużej liczby żołnierzy stanowiło duże obciążenie dla mieszkańców, zmuszonych do oddawania wysokich kontyngentów okupantowi. Poszukując aprowizacji partyzanci sowieccy często z bronią w ręku rekwirowali wszystko, co wpadło im w ręce. Ich pobyt sowieckich partyzantów dotkliwie odczuli mieszkańcy szczególnie Ochotnicy, Lubomierza i Zasadnego. W raporcie kontrwywiadu Inspektoratu Nowy Sącz za okres 5-10 X 1944 roku czytamy: ”W ciągu ostatnich trzech tygodni teren położony wokół kwater bolszewików, a więc wszystkie wsie leżące wokół Gorca, jest systematycznie rabowany przez patrole sowieckie, które w pewnych wypadkach zabierają gospodarzom cały niemal dobytek, nigdy nic nie płacąc oprócz żywności, bydła, drobiu, mąki, jaj itp. rabują odzienie, i wódkę. Wódka jest dla nich artykułem pierwszej potrzeby„.

Warto też przytoczyć fragment zapisków Juliana Zapały „Lamparta”, dotyczących partyzantów radzieckich: „Na każdym kroku ujawniają się różnice między nami, a nimi, a zawsze potrafimy im zaimponować naszą postawą. W dniu 12.12.44., w którym to dniu zaczepili niemców w Ochotnicy Dolnej, nie przygotowując obrony ludności cywilnej w dniu następnym, wiedząc, że niemcy przyjdą pomścić swoich żołnierzy, pozostawionych na placu boju. Bolszewicy po ostatnich wypadkach, przy każdej sposobności podkreślają, że cierpienia tutejszej ludności są niczym w porównaniu do cierpień i ofiar ludności rosyjskiej i przygotowują mieszkańców na jeszcze większe i straszniejsze przejścia i skutki wojny. Na uwagę jednego z chłopaków, że to oni są sprawcami nieszczęść, które spadły na Ochotnicę, chcieli go z miejsca rozstrzelać. Zdarzają się wypadki, że bolszewicy wyszukują we wsiach młodych chłopaków, dają im broń krótką, używając ich jako zwiadowców, a w wielu wypadkach stwierdziłem, że napuszczają ich, aby koniecznie dostali się do naszego obozu. Wśród inteligencji patrol NKWD szerzy hasła, że będzie im dobrze, tylko niech współpracują z partyzantami rosyjskimi, obiecując im wysokie sumy pieniężne w dolarach i złocie.”

Nastawienie mieszkańców Ochotnicy do partyzantów sowieckich dodatkowo pogorszyło się w grudniu 1944 w wyniku wydarzeń nazwanych później „Krwawą Wigilią”. (patrz artykuł „Krwawa Wigilia i jej sprawcy„). 22 grudnia miała miejsce sprowokowana przez partyzantów radzieckich potyczka, w której zginęło 2 partyzantów radzieckich oraz 2 Niemców, w tym oficer. Dwa dni później miała miejsce brutalna pacyfikacja, w wyniku której zginęło 56 mieszkańców wsi, w tym wiele kobiet i dzieci. Pomimo, że można się było spodziewać takiej reakcji Niemców na potyczkę, partyzanci sowieccy nie podjęli żadnych działań, mających na celu ochronę zagrożonej ludności cywilnej. Po tej masakrze nastawienie ludności do partyzantki sowieckiej zdecydowanie się pogorszyło – odpowiedzialnością za nią po części obciążano partyzantów radzieckich.

Obozy partyzantów sowieckich

Pierwszy obóz zgrupowania połączonych oddziałów lejt. Aleksieja Batiana „Aloszy” oraz st. lejt. Iwana Taranczenki, założony został w masywie Kudłonia. Następnie, już po wylądowaniu mjr. Zołotara, przeniesiono go do budynku gospodarstwa wzorowego na polanę Stawieniec, leżącą w tym samym masywie. W swoich powojennych wspomnieniach Zołotar nazwał go „Belwederem”, doceniając w ten sposób jego piękną architekturę i walory użytkowe. Z końcem października 1944 roku założony został nowy obóz na polanie Ustępne. Partyzanci zamieszkali w szałasach, ziemiankach oraz w budynku gospodarstwa wzorowego. Zimą 1944 roku część z nich przeniosła się do samej Ochotnicy kwaterując w Młynnem, na Skałce i na Twarogach. Pozostała część oddziału po niemieckim bombardowaniu polany, które miało miejsce 2 grudnia 1944 r., wycofała się do wsi Zasadne, pozostając w niej aż do nadejścia Frontu.
Natomiast grupa wywiadowcza „Wiatr” mjr. Afanasija Gładilina „Griszy” przez cały okres swojej działalności obozowała w trudno dostępnym terenie w masywie Gorca.

Gospodarstwo wzorcowe na polanie Stawieniec - kwatera partyzantów radzieckich

Gospodarstwo wzorcowe na polanie Ustępne - kwatera partyzantów radzieckich

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oprac. Wojciech Mulet na podstawie:

Gorce – Przewodnik dla prawdziwego turysty, wydawnictwo „REWASZ” 2011,
Ochotnica – dzieje gorczańskiej wsi 1416-1986, Stanisław Czajka 1987,
Dawid Golik - Alosza” – partyzant, który ocalił Kraków,
http://www.gorczanskipark.pl