Studzionki

Studzionki
Przysiółek Studzionki jest niewielkim, leśnym osiedlem wsi Ochotnica Górna, malowniczo położonym w paśmie Lubania. Osiedle leży na trasie głównego gorczańskiego szlaku turystycznego (czerwonego), wiodącego z Turbacza na Lubań. Jego nazwa „Studzionki” pochodzi od gwarowego określenia miejsca z bijącymi źródłami. Przysiółek przycupnął w niezwykle urokliwym miejscu u stóp lokalnego wzniesienia Majcherek (927 m. n.p.m.). Sama nazwa góry, Majcherek, wywodzi się od nazwiska osoby – Majchra, który osiedlił się gdzieś w pobliżu wzniesienia, zaś miejsce nazywano „Do Majchra”. Z czasem nazwą tą, już w nieco zmienionej formie, zaczęto określać pobliski szczyt.*

Ze Studzionek roztacza się wspaniały widok nie tylko na Gorce, ale również na pradolinę Dunajca, Pieniny Spiskie, a przede wszystkim Tatry, widoczne stąd w całej swej majestatycznej okazałości. Odwracając wzrok na wschód widać pasmo Beskidu Sądeckiego, zaś na zachodzie, przy dobrej widoczności można dostrzec Babią Górę.

Przepięknie położenie i zapierające dech w piersiach widoki  sprawiają, że Studzionki można zaliczyć do najpiękniejszych zakątków nie tylko Podhala czy Polski, ale i całego świata.

* Informacja ta została przekazana przez pochodzącego z Ochotnicy ks. Józefa Urbaniaka, znawcę i badacza toponomastyki miejsc. Wbrew temu, co podają niektóre przewodniki, nazwa Majcherek nie pochodzi od niemieckiego określenia „Meier”, czyli baca.

Dzieje Studzionek

Studzionki w budowie - koniec lat 50 XX wieku (fot. ze zbiorów rodziny Kapłaniaków)

Czasy najdawniejsze – pastwiska i szałasy
Niesposób jednoznacznie ustalić daty powstania przysiółka. Pewne jest, że jego powstanie wiąże się z przybyciem w te rejony Wołochów – pasterzy bałkańskich, którzy idąc wraz ze stadami owiec łukiem Karpat dotarli na ziemie polskie w drugiej połowie XIV wieku. (Patrz artykuł: Wołosi w Ochotnicy) Z dokumentów historycznych wiemy, że na samej Sądecczyźnie pojawili się w roku 1406. Wołosi przynieśli ze sobą całą kulturę pastersko-rolną, dzięki której możliwe było wykorzystanie dotychczas nieproduktywnych gospodarczo terenów położonych wyżej w górach. Przed przybyciem Wołochów osadnictwo miało charakter rolniczy, ludność osadzała się w dolinach rzek gdzie było cieplej a teren był równiejszy przez co łatwiejszy do uprawy. Po przybyciu Wołochów wypalano w górach pierwsze polany przeznaczone pod wypas, zaczęły też powstawać pierwsze zarębki oraz osady samotnicze i polaniarskie.

Najprawdopodobniej w taki sposób powstała również rozległa polana na łagodnym i stosunkowo dobrze nasłonecznionym, południowym stoku Majcherka oraz na okolicznych wzgórzach. Wyraźnie sugerują to okoliczne nazwy wzniesień, mające wołoski źródłosłów (Runek – od słowa „runc”, oznaczającego polanę wypasową, Kotelnica – od miejsca „kocenia się” owiec, Cyrla – polana górska w miejscu wyrobionego lasu (od „cerhlić” czyli obierać korę z drzew by uschły). Tuż poniżej Studzionek w stronę Szlembarku jest też miejsce nazywane Koszary – od rzeczownika „koszar„ oznaczającego przenośną zagrodę dla owiec. Również od północy, nieco poniżej szczytu Majcherka znajdują się Kosarzyska posiadające ten sam źródłosłów.

Góralskie Studzionki w latach 80 XX wieku (fot. ze zbiorów rodziny Chrobaków)

Polany i pastwiska ciągnęły rozciągały się od Studzionek aż pod Runek i schodziły w stronę Huby (którą jeszcze w latach 70-tych było ze Studzionek widać) oraz polan należących do mieszkańców wsi Maniowy, (tzw. Pól Maniowskich). Z drugiej strony sięgały aż po Cyrlę i Bukowinkę oraz schodziły w stronę Szlembarku. W zasadzie całe południowe stoki pasma Lubania w okolicy Studzionek pokryte były pastwiskami łąkami, z pojedynczymi, rzadkimi zagajnikami. Pastwiska były luźno zabudowane szałasami pasterskimi (kolibami) oraz towarzyszącymi im zabudowaniami gospodarczymi (stajnie, stodoły, owczarnie, etc.). Szałasy służyły za schronienie w miesiące letnie, kiedy mieszkańcy wsi przeprowadzali się wraz z całym dobytkiem na wyżej położone tereny aby wypasać owce na okolicznych polanach. Zdarzało się, że w przypadku obfitości zgromadzonej paszy, pozostawiano tam część stad pod dozorem także na zimę.

Same Studzionki pojawiają się w dokumentach źródłowych dot. wsi Ochotnica z XVI wieku: „Ochotniczanin Wojciech Posadowski i jego sąsiad Groń na Studzionkach z dobytkiem swym (stali) i szałas tam swój mieli„ (za: Stanisław Czajka „Ochotnica – dzieje gorczańskiej wsi 1416-1986″ wyd. Karkonoskie Towarzystwo Naukowe 1987 str. 35). Oznacza to, że w XVI wieku na dzisiejszych Studzionkach stały szałasy pasterskie – koliby. Studzionki musiały być już wtedy zagospodarowane a pastwiska na tyle obszerne, że były w stanie wyżywić dwie rodziny.

Studzionki pasterskie, zabudowane szałasami pasterskimi i zamieszkiwane w miesiącach letnich, funkcjonowały najprawdopodobniej do końca XVIII wieku.

Zdjęcie lotnicze Studzionek z lat 70 XX wieku

Osiedle
Dzisiejszy kształt przysiółek zaczął uzyskiwać ok. 200 lat temu na fali osiemnastowiecznego rozwoju osadnictwa w Gorcach, kiedy to przeludnienie położonych w dolinach wsi dało impuls do osadzania się na stałe w wyżej położonych i trudniejszych do zagospodarowania obszarach. W górach nad wsiami zakładano wówczas tzw. zarębki, czyli przysiółki z zimowymi zagrodami dla owiec, które stawały się zalążkami nowych, już całorocznych osiedli. Część z nich uległa z czasem wyludnieniu (jak np. przysiółek Kudów pod Lubaniem), część jednak, jak właśnie Studzionki, przetrwała najcięższe czasy, rozwinęła się i istnieje do dziś.

Nie da się jednoznacznie określić, kiedy i gdzie postawiono pierwsze budynki o charakterze wyłącznie mieszkalnym. Pierwsze większe koliby mieszkalne powstały najpewniej pod koniec XVIII wieku. Wtedy to stopniowo przekształcano część wyżej położonych łąk i pastwisk w pola uprawne, co było bodźcem do osiedlania się ludności w miejscach które do tej pory użytkowano jedynie sezonowo. Ciekawostką jest, że w niektórych relacjach pojawia się informacja o tym że do prac przy karczowaniu lasu pod dodatkowe tereny uprawne na Studzionkach zaangażowano skazańców z ciężkimi wyrokami.

Wówczas to dotychczas wyłącznie pasterskie Studzionki zaczęły powoli zmieniać swój charakter na osiedle rolniczo-pasterskie. Powstały też pierwsze zagrody – domy wraz z towarzyszącymi im zabudowaniami gospodarczymi. Niestety, nie wiadomo ile ich było i gdzie stały, choć można przypuszczać że w pobliżu dzisiejszych domostw.

Stary dom Podgórnych z końca XIX wieku latach 50 (fot ze zbiorów rodziny Chrobaków)

Zgodnie z relacjami najstarszych mieszkańców w latach 30-tych na Studzionkach znajdowały się cztery gospodarstwa, składające się z postawionych pod pod koniec XIX wieku domostw oraz zabudowań gospodarczych (stajnie, stodoły, owczarnie, kuźnie). Niestety żaden z nich nie dotrwał do naszych czasów. Widoczne dziś na Studzionkach stare domy to budynki wzniesione w okresie międzywojennym oraz już w latach powojennych. Powstały albo w wyniku rozbudowy poprzednich, starszych domów (jak np dom Podgórnych, niestety obecnie zatracił lokalny charakter po niedawnej przebudowie) albo zostały zbudowane tuż obok starszych domów, które rozbierano po przeprowadzeniu się do nowego budynku. W ten sposób powstał np. dom Janczaków (dziś Królów) oraz dom Plewów. W obu przypadkach nowe budynki stanęły tuż obok starych domów, które wkrótce potem rozebrano. Stylowy dom Plewów niestety spłonął na początku lat dziewięćdziesiątych w następstwie uderzenia pioruna kulistego. W jego miejscu powstał nowy, bezstylowy budynek mieszkalny.

Niestety, dawne pastwiska i łąki rozciągające się wokół Studzionek dziś są już prawie zupełnie zarośnięte. Jeszcze 50 lat temu można pastwiska i łąki ciągnęły się szerokim pasmem począwszy od szczytu Majcherka aż po Lipowiec, Kotelnicę, sięgając prawie po Runek i Hubę. Dzisiaj jedynie niewielkie fragmenty dawnych pól i pastwisk są wciąż jeszcze użytkowane.

Ćwiczenia partyzantów 1 PSP AK w Gorcach

Okres II Wojny Światowej
Podczas II Wojny Światowej niedostępne, górskie położenie spowodowało, że Studzionkami zainteresowali się partyzanci. W przysiółku spędził zimę 1943/1944 oddział partyzancki legendarnego w Gorcach dowódcy, kapitana Juliana Zapały „Lamparta”. Wiosną 1944 rozpoczęła się akcja „Burza”, w ramach której zaczęto formować duże związki taktyczne w założeniu odtwarzające przedwojenne pułki i dywizje (patrz artykuł „Armia Krajowa – 1 PSP 1944„). Wówczas „Lampart” właśnie na Studzionkach rozpoczął przeformowanie swojego oddziału w IV batalion, należący do 1 Pułku Strzelców Podhalańskich (1 PSP) AK. W maju 1944 oddział liczył już ok. 40 żołnierzy. Wkrótce jednak „Lampart” zdecydował się przenieść oddział do osiedla Kudowe (Kudów) w Ochotnicy Dolnej. Jego oddział ostatecznie opuścił Studzionki w lipcu 1944 roku.

W czasie pobytu na Studzionkach dowódca oddziału, „Lampart”, kwaterował w gospodarstwie Plewów.  Resztę oddziału rozmieszczono po wszystkich domach Studzionek. Partyzanci sypiali na sianie, w gospodarstwie Janczaków (obecnie Królów) działała kuchnia, zaś w starym domu Plewów urządzono magazyn oddziału (dom ten, rozebrany po wojnie, istniał naprzeciwko obecnego zaraz po drugiej stronie drogi). Ćwiczenia strzeleckie odbywały się poniżej Studzionek, na Dzidówce, gdzie funkcjonowała partyzancka strzelnica. Pomimo surowego zakazu często zakradały się tam dzieci aby zbierać wystrzelone łuski, którymi uwielbiały się bawić.

18 grudnia 1944 w pobliżu Studzionek (w rejonie Runek-Mostkowe) wylądował na spadochronie, częściowo na drzewie, jeden z 10 członków załogi amerykańskiego bombowca B 24-J Liberator – tylny strzelec William J. McCuttie (patrz artykuł „Miejsce katastrofy Liberatora„). Samolot ostatecznie rozbił się w Ochotnicy pod przełęczą Pańska Przechybka. Kontuzjowany lotnik, które w trakcie lądowania skręcił nogę, został odnaleziony i ukryty w domu rodziny Czajków w osiedlu Czepiele w Ochotnicy Górnej. Następnie lotnik został przekazany partyzantom z IV batalionu 1 PSP AK, dowodzonym przez mjr. Juliana Zapałę „Lamparta”, gdzie dołączył do pozostałych członków załogi Liberatora.

Chwile grozy przeżyli mieszkańcy osiedlaw styczniu 1945 roku, kiedy to Studzionki zostały ostrzelane przez artylerię niemiecką. Ogień prowadzony był z terenu Łopusznej gdzie znajdowała się linia niemieckich umocnień. Pierwsze pociski spadły w lesie na wschód od osiedla, jednak następne uderzyły już bezpośrednio w same Studzionki. Dwa z nich spadły tuż poniżej domu rodziny Kapłaniaków, kolejne trafiły w zachodnie zbocze Majcherka nad Ustrzykiem. Mieszkańcy przysiółka w obawie, że to ich domy są celem ostrzału uciekli ze Studzionek i schronili się na Okręglaku – w nieistniejącej dziś zagrodzie położonej na obszernej polanie poniżej Studzionek. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności nikt z mieszkańców nie został poszkodowany, obyło się też bez większych strat materialnych.

Najprawdopodobniej ostrzał Studzionek był przypadkowy. Artyleria niemiecka ostrzeliwała kolumny sowieckie, poruszające się doliną Ochotnicy w kierunku Przełęczy Knurowskiej, zaś na Studzionki spadły pierwsze, niecelne pociski. Ogień został szybko skorygowany przez przez niemieckich obserwatorów, zajmujących stanowiska obserwacyjne na wieżach triangulacyjnych umieszczonych na Kotelnicy i Bukowince, stąd na przysiółek spadło tylko kilka pocisków. Ostrzał prowadziły armaty polowe kal. 75 mm.

Studzionki w latach 90 XX wieku

Studzionki dzisiaj
Obecnie na Studzionkach znajduje się 11 domów, w większości drewnianych i utrzymanych w lokalnym gorczańskim stylu. Cztery z nich to gospodarstwa, zamieszkane przez wielopokoleniowe rodziny gorczańskich górali; pochodzą z okresu międzywojennego przy czym część z nich stoi na miejscu starszych domostw. Pozostałe to domy letniskowe, wybudowane przez osoby przyjezdne. W budowie znajdują się kolejne budynki – niestety nie wszystkie nawiązują do tradycyjnej architektury gorczańskiej.

Osobną grupę budynków na Studzionkach stanowią zabudowania skansenu etnograficznego.

Życie na Studzionkach

Mgła nad Studzionkami

Pomimo całego swego uroku i piękna nawet dziś codzienne życie na Studzionkach to ciężki kawałek chleba. Pierwsi osadnicy, przodkowie dzisiejszych Studzieńczan, musieli kontynuować dzieło skazańców i karczować lasy, by zdobyć dodatkowy kawałek ornego gruntu. Kto był na Studzionkach i widział tamtejsze stromizny, ten łatwo może sobie wyobrazić jak karkołomne było to przedsięwzięcie. Kolejnym pokoleniom nie żyło się wiele lepiej. Surowy klimat (na Studzionkach śnieg leży nawet 6 miesięcy) oraz nieurodzajne, górskie gleby sprawiały, że udawała się tutaj jedynie uprawa ziemniaków i owsa, choć i tego nie dawało się łatwo wydrzeć kapryśnej ziemi. Stąd też głównym źródłem utrzymania była hodowla – trzymano owce, bydło i kozy. Konie pojawiły się dopiero w XIX wieku. Dodatkowo zmorą mieszkańców Studzionek był trudny dostęp do wody. Trzeba było ją nosić w wiadrach ze źródła położonego poniżej osiedla, czyli dobre kilkadziesiąt metrów od każdego z gospodarstw. Dziś trudno sobie nawet wyobrazić, ile wiader dziennie trzeba było przenieść na grzbiecie, by zaspokoić potrzeby ludzi i zwierząt – z pewnością kilkadziesiąt na gospodarstwo. Sytuacja taka trwała do końca lat siedemdziesiątych XX wieku, kiedy to Studzionki zostały zelektryfikowane, co rozwiązało wiele starych problemów i otworzyło przed mieszkańcami zupełnie nowe możliwości.

Kolejnym ułatwieniem było wybudowanie  w 2008 roku nowej, asfaltowej drogi od strony Ochotnicy, dzięki której po raz pierwszy w swej historii Studzionki stały się łatwo dostępne.

Zofia i Zygmunt Stypowie

Niepowtarzalne walory wypoczynkowe tego miejsca nie pozostały niezauważone. Pionierem turystyki na Studzionkach był krakowski skrzypek i miłośnik sztuki, a w czasie wojny żołnierz AK Zygmunt Stypa, który wraz z żoną Zofią zaczął przyjeżdżać na Studzionki już w latach 60-tych XX wieku. Był pierwszym z przyjezdnych, którzy postanowili postawić sobie na Studzionkach własny dom. Wkrótce zaczął też zbierać stare przedmioty, z biegiem lat powstawała kolekcja, która z czasem wypełniła cały dom dając początek muzeum i skansenowi.

Zygmunt Stypa urodził się w 1921 roku w Bibicach pod Krakowem jako drugi z jedenaściorga rodzeństwa w rodzinie nauczycielskiej Tadeusza i Marii Stypów. Szybko jednak rodzina przeniosła się na Górny Śląsk, gdzie Tadeusz Stypa został dyrektorem szkoły podstawowej na Wełnowcu (obecnie dzielnica Katowic). Zygmunt rozpoczął naukę gry na skrzypcach oraz śpiewu w Konserwatorium Muzycznym w Katowicach. W 1928 roku Tadeuszowi Stypie zaproponowano objęcie funkcji dyrektora w gimanzjum dla dziewcząt i cała rodzina Stypów przeprowadziła się do pobliskiego Chorzowa. Na Śląsku rodzina mieszkała do chwili wybuchu wojny. Po napaści wojsk niemieckich na Polskę, rodzina Stypów już 2 września uciekła z powrotem do Krakowa. Tadeusz Stypa, jako przedstawiciel polskiej inteligencji na Śląsku, zaangażowany patriota i polski nauczyciel obawiał się represji ze strony okupanta. Jak się okazało, jego obawy były słuszne – figurował na niemieckiej „czarnej liście”, tj. liście osób przeznaczonych do rozstrzelania. Już dzień po ich wyjeździe do domu załomotali SS-mani z tzw. Einsatzgruppen, czyli grup operacyjnych hitlerowskiej policji, wykorzystywanych na Śląsku m.in. do masowych aresztowań i likwidowania Polaków – działaczy niepodległościowych, powstańców śląskich, nauczycieli i przedstawicieli polskiej inteligencji.

Wojnę Zygmunt Stypa wraz z rodziną spędził na krakowskim Prądniku (wówczas podkrakowskiej wsi) w domu wybudowanym wspólnie przez  Tadeusza Stypę i jego teścia Jana Trendotę.  Już w 1939 roku został zaprzysiężony i rozpoczął działalność konspiracyjną. Początkowo zbierał informacje o liczebności i ruchach niemieckich wojsk, a później mianowany został adiutantem wysokiego oficera. W późniejszym okresie był zatrudniony w fabryce szkła w Krakowie-Płaszowie. Równocześnie aktywnie działał w konspiracji. Jako zaufany krakowskiego dowództwa AK rozwoził meldunki (m.in. do Warszawy przed wybuchem powstania) oraz szkolił żołnierzy podziemia w posługiwaniu się bronią. Za swą działalność w strukturach AK został w 1944 roku skazany na śmierć przez członków tworzącego się systemu komunistycznego – wyrok miał wykonać jeden z przedwojennych znajomych Zygmunta Stypy. Pewnego dnia do domu, w którym mieszkała rodzina, pojawił się posłaniec z informacją, że na pobliskim moście ma odbyć się spotkanie z członkiem AK. O wyznaczonej godzinie Zygmunt udał się na umówione miejsce. Tam czekał na niego znajomy z czasów przedwojennych. Gdy Zygmunt wyciągnął do niego rękę na powitanie tamten wyciągnął broń. Na ten widok Zygmunt rzucił się do ucieczki, biegnąc zygzakami przez most. Padły strzały, jeden z nich sięgnął Zygmunta. Na szczęście przy moście trzymali straż niemieccy żołnierze, zbliżał się bowiem front i Niemcy obawiali się dywersantów. Uciekający wołał po niemiecku „Hilfe Banditen !!” (Ratunku, bandyci!!). Żołnierze zaczęli ścigać napastnika, co dało rannemu bezcenne sekundy niezbędne do ucieczki przed zamachowcem oraz Niemcami. Niezwykłym zbiegiem okoliczności wszystkie kule, za wyjątkiem jednej, przeszyły płaszcz uciekającego nie czyniąc mu większej krzywdy. Ostatnia przeszła jednak na wylot przez łydkę.

Zygmunt nie wrócił do domu – schronił się w domu brata Tadeusza Stypy Mieczysława, znanego przed wojną krakowskiego chirurga. Został przez stryja opatrzony i w jego domu ukrywał się do końca wojny.

Po wojnie Zygmunt zamieszkał w Krakowie, pracował jednak w Katowicach jako spiker prowadzący słuchowiska muzyczne, współuczestniczył też w zakładaniu Polskiego Radia. Pracował również w Wielkiej Orkiestrze Symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji (WOSPRiT), z którą zwiedził cały świat – koncertowali m.in. w Japonii, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, ZSRR. Przez jakiś czas był również dyrygentem orkiestry wojskowej. Równocześnie Zygmunt dużo i chętnie malował – najczęściej akwarele z widokami Krakowa bądź martwą naturę.

Muzykowanie

Z górami Zygmunt Stypa związany był od zawsze. Jeszcze przed wojną jeździł na wycieczki górskie, po wojnie często bywał w Tatrach na obozach wspinaczkowych. Jeździł również w Gorce. Na Studzionki trafił po raz pierwszy w 1956 roku, kiedy to zmierzając na Turbacz przenocował wraz z żoną w jednym z tutejszych gospodarstw. Jako człowiekowi wrażliwemu na piękno musiały mu Studzionki przypaść do gustu, skoro już w następnym roku przyjechał tu z żoną na wakacyjny urlop, który spędzili mieszkając w gospodarstwie państwa Królów. Podczas tego pierwszego, dłuższego pobytu na Studzionkach Zygmunt Stypa zapatrzył się w Majcherek i postanowił, że to właśnie tu postawi sobie kiedyś góralski dom. Na razie jednak wynajął wraz żoną na stałe duży pokój z werandą na piętrze chałupy Królów. Pokój ten wynajmowali przez 10 lat, przyjeżdżając na Studzionki w każdej wolnej chwili.

Już wówczas Zygmunt Stypa interesował się szeroko rozumianą góralszczyzną i etnografią, szczególnie kulturą ochotnickich górali. Jako artysta był naturalnie czuły na piękno, poza tym w rodzinnym domu dorastał otoczony antykami. Zaczął więc gromadzić literaturę dotyczącą kultury góralskiej, chodził też po Ochotnicy i skupywał od ludzi stare przedmioty. Swoje zbiory gromadził w wynajmowanym pokoju, z czasem jednak wypełniły one całe pomieszczenie. Wówczas oboje z żoną doszli do wniosku, że nadszedł czas na zakup parceli oraz postawienie na Studzionkach własnego domu. Parcelę pod przyszły dom zakupiono od rodziny Chrobaków tuż poniżej szczytu Majcherka, dokładnie w miejscu, które upatrzył sobie przed laty. Dom został zaprojektowany przez samego Zygmunta Stypę w stylu nawiązującym do regionalnego budownictwa ochotnickiego z lat międzywojennych. Budowę rozpoczęto w 1969 roku. Był to pierwszy dom wybudowany na Studzionkach przez osobę przyjezdną, i zapewne też jeden z pierwszych domów letniskowych na Podhalu.

Zygmunt brał aktywny udział w życiu malej studzieńskiej społeczności. Posiadał cenną umiejętność załatwiania spraw: dzięki jego staraniom udało się załatwić dofinansowanie wiele znacznych inwestycji, daleko przekraczających możliwości finansowe mieszkańców Studzionek, jak np. dofinansowanie budowy nowej sieci wodnej. Z czasem zdobył szacunek i zaufanie miejscowych górali – w swoim domu regularnie organizował spotkania, podczas których mieszkańcy radzili w ważnych sprawach dotyczących przysiółka. Górale, lubujący się w nadawaniu wszystkiemu własnych nazw zaczęli określać Zygmunta Stypę mianem „Pon z Majcherka”, zaś miejsce „Do Stypy” (nazwa ta jest zresztą używana do dziś). Jednocześnie, będąc skrzypkiem, nauczył się grywać na góralską nutę i często organizował w swoim domu muzykowanie, na które przychodzili ochotniccy grajkowie (np. Romek Chryczyk). Jednocześnie rozsławiał dobre imię Ochotnicy i Studzionek; za jego sprawą na Studzionki przyjeżdżały takie osobistości jak aktorka Anna Dymna czy znany krakowski dziennikarz Zbigniew Święch. Ten ostatni szeroko rozpisywał się o Studzionkach i samym Zygmuncie na łamach „Przekroju”, sam też często na Studzionkach bywał – przez wiele lat miał na stałe wynajęty pokój u państwa Kapłaniaków, gdzie odpoczywał oraz pisał książki.

Godnym odnotowania jest fakt wielkiej dbałości Zygmunta Stypy o zachowanie góralskiego charakteru Ochotnicy. Wielokrotnie w rozmowach z ludźmi mówił o bezcennej kulturze ochotnickiej, namawiał do zachowywania stylu w budownictwie, nawoływał do utrzymania gwary. To dzięki jego staraniom w sąsiadującej z Ochotnicą wsi Huba zmieniono projekt remizy strażackiej z pudelkowatego budynku o płaskim dachu na okazałą budowlę ze spadzistym, góralskim dachem, dobrze komponującą się z otoczeniem. Dodatkowo do remizy tej podarował własnoręcznie wykonaną, okazałą rzeźbę patrona strażaków – św. Floriana.

Zygmunt Stypa i mieszkańcy Studzionek w domu na Majcherku

Z biegiem lat rozrastała się również kolekcja, a z czasem sam dom Zygmunta Stypy zaczął funkcjonować jako muzeum, tłumnie zresztą odwiedzane przez spędzające w Ochotnicy wakacje wycieczki szkolne i oazy, jak również zwykłych turystów. Po okolicy rozeszła się wieść, że na Studzionkach u Stypy jest coś, co warto zobaczyć, zaczęto więc przysyłać tu przyjezdnych i letników, by zobaczyli kolekcję, sam zaś dom zaczęto określać mianem muzeum. Pojawiły się też informacje w prasie i w przewodnikach turystycznych, i w ten oto sposób nazwa muzeum na stałe przylgnęła do domu pana Zygmunta. Szybko zaczęły pojawiać się tu wycieczki szkolne, harcerze, grupy religijne (tzw. oazy), jak również zwykli turyści, wędrujący gorczańskimi szlakami. Wszyscy ci zwiedzający byli każdorazowo goszczeni przez gospodarza, który – oprowadzając po swym niezwykłym domu – raczył gości opowieściami o Gorcach, ich historii, kulturze i tradycjach. A że Zygmunt był mówcą pierwszej klasy i opowiadać potrafił jak mało kto, toteż zwiedzanie często kończyło się towarzyską rozmową przy domowym winie, które życzliwy gospodarz co roku wytwarzał według sprawdzonej, rodzinnej receptury.

Jednocześnie Zygmunt Stypa nie zamierzał spocząć na laurach – marzyło mu się stworzenie na Studzionkach skansenu regionalnego. Jego największym marzeniem było postawienie góralskiej kaplicy, zamierzał również wybudować stylizowany garaż. Na przeszkodzie nieodmiennie stał jednak brak funduszy.

Przyjeżdżało tu również licznie rodzeństwo Zygmunta wraz ze swoimi rodzinami – w każde wakacje dom na parę miesięcy zapełniał się ludźmi. Gospodarz zapraszał, gościł, jednak bacznie obserwował zachowanie swych gości, szczególnie tych z młodszego pokolenia. Rozglądał się bowiem po rodzinie za osobą, której mógłby przekazać swoje studzieńskie dziedzictwo. Zygmunt zbliżał się do siedemdziesiątki i był bezdzietny, stąd przyszłość domu i muzeum dosłownie spędzała mu sen z oczu. Jedyną osobą z rodziny, która wykazywała zainteresowanie nie tylko spędzaniem wakacji w domu wujka w górach był 10-letni wówczas siostrzeniec Zygmunta Stypy, Wojtek. Jego rodzice postawili sobie góralski dom w pobliskiej Hubie (zaprojektowany zresztą przez Zygmunta), on zaś każdego roku często odwiedzał swego wujka na Studzionkach. Chłopak niebawem złapał bakcyla i już w wieku 14 lat sam zaczął chodzić po okolicznych wsiach i wzorem wuja zbierać stare przedmioty. W ten oto sposób w 1994 roku dom został przepisany na Wojtka, który został oficjalnie wybrany na następcę Zygmunta Stypy na Studzionkach i kontynuatora jego dzieła.

Zygmunt Stypa zmarł w sierpniu 2002 roku pozostawiając muzeum, nieukończoną kaplicę oraz mnóstwo planów i pomysłów swojemu następcy. Został pochowany w rodzinnym grobie na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Noclegi na Studzionkach

1. Dom gościnny Kapłaniaków     www.noclegi-gorce.pl
2. Noclegi u Królów     www.studzionki.zafriko.pl/kat/kontakt
3. Noclegi u Chrobaków     www.studzionki.pl
4. Dom nad Smrekami     www.studzionki.eu

Mapa

Wojciech Mulet